Skip to main content
Home » Sylwetki pacjentów » Sport jest dla mnie jak czwarta insulina
sylwetki pacjentów

Sport jest dla mnie jak czwarta insulina

sport
sport

Diagnoza przewlekłej choroby dla większości osób jest trudna do zaakceptowania. Jednak nie zawsze oznacza to diametralną zmianę naszego życia. Doskonałym przykładem na to jest historia pani Marty Wiśniewskiej, która opowiedziała nam o swoim życiu z cukrzycą typu 1.

Marta Wiśniewska „Mandaryna”

Artystka, pacjentka z cukrzycą typu 1, która pomimo choroby realizuje swoje pasje

Wiemy, że cukrzycę wykryto u pani 19 lat temu w trzecim trymestrze ciąży. Czy mogłaby jednak pani naszym czytelnikom opowiedzieć o początkach po diagnozie?

Początkowo była to cukrzyca ciążowa, gdzie restrykcyjna dieta wystarczyła, by można było zapanować nad chorobą. Niestety trzy miesiące po porodzie zaczęłam odczuwać klasyczne objawy cukrzycy. Myślałam, że to anemia, jednak po wizycie u lekarza okazało się, że jest to cukrzyca typu 1. Było to dla mnie szokujące. Ciężko mi było myśleć o sobie, jak o osobie chorej, która nagle musi stale monitorować poziom cukru we krwi i przyjmować insulinę. Byłam zła, że przytrafiło się to akurat mi – sportowcowi prowadzącemu aktywny tryb życia i dbającemu o zdrowie. Totalne przeciwieństwo innych w show-biznesie. Natomiast gdy nauczyłam się tej choroby i ją zrozumiałam, stwierdziłam, że to ja najlepiej sobie z nią poradzę.

Jakie metody monitorowania glikemii obecnie pani stosuje? W jaki sposób kontroluje pani chorobę i jak wygląda pani terapia?

Przez 19 lat życia z cukrzycą przeszłam przez wiele jej etapów oraz różne metody terapii – od penów, po czujniki naskórne, na pompie insulinowej kończąc. Obecnie jednak stosuję automatyczny wstrzykiwacz insuliny, tzw. pen oraz leczenie farmakologiczne w postaci tabletek, które regulują poziom cukru we krwi szczególnie w nocy, ponieważ to w tej kwestii miałam największy problem. Dzięki temu znacznie poprawiło się moje życie. Jeśli chodzi o monitorowanie glikemii, wystarcza mi glukometr. Wiem, że jest to klasyczne rozwiązanie, ale dla mnie jak najbardziej wygodne.

Jak choroba wpłynęła na pani życie zawodowe?

Jestem niepokorną osobą, która, jeśli się jej czegoś zabrania, to jeszcze bardziej tego chce. W związku z tym nie zmieniłam swojego życia zawodowego diametralnie. Nie chciałam rezygnować z tańca, uprawiania sportu, czy też grania koncertów. Na szczęście, jak się okazało, nie musiałam wybierać – wszystko można robić, jeśli odpowiednio postępuje się cukrzycą. Niemniej jest to ciężka choroba, która działa niepostrzeżenie. Nie daje żadnych objawów, a powoli psuje nasz wzrok, zaburza funkcjonowanie naszych nerek i wiele więcej. Dlatego trzeba uważać, badać się, monitorować i sprawnie reagować na wszelkie stany, by nie doprowadzać do powikłań. Ja na szczęście ich nie mam. Moja wada wzroku jest na stałym poziomie, wykonuję regularnie badania i wszystko jest w normie. Może właśnie dzięki temu, że uprawiam sport, który daje przyjemność i energię, ale również obniża poziom cukru. Jest dla mnie jak czwarta insulina.

Czy bierze pani udział w działaniach charytatywnych, które szerzą świadomość na temat choroby? Jak z pani punktu widzenia ważna jest edukacja pacjentów diabetologicznych?

Tak, działam m.in. w Fundacji Najsłodsi Michała Figurskiego. To właśnie dzięki niej poznałam mojego wspaniałego profesora Leszka Czupryniaka, który ma fantastyczne podejście do tej choroby. Zna on realia, nie kazał mi on zmieniać pracy i zamykać się w czterech ścianach. W ogóle cała fundacja Michała robi świetną robotę, ponieważ pokazuje, że my, osoby z cukrzycą wcale nie jesteśmy inni, wybrakowani i stale musimy sobie czegoś odmawiać. Oczywiście, nie wolno sobie folgować i pozostawiać choroby samej sobie, ale jeśli ją monitorujemy, stosujemy terapie i wszystko jest w porządku, to możemy żyć normalnie. To poczucie własnej wartości jest tutaj kluczowe. Dlatego cieszę się, że mogę wspierać fundację z takimi wartościami. Za sprawą fundacji można też mieć szerszy dostęp do specjalistów oraz informacji na temat najnowocześniejszych metod leczenia.

Edukacja jest bardzo ważna, aczkolwiek zauważam, że świadomość ludzi odnośnie do cukrzycy w ostatnich lata się zwiększyła. Wiedzą oni, że osoba, która się inaczej zachowuje, wcale nie musi być pod wpływem substancji psychoaktywnych, a mieć np. hipoglikemię. Myślę, że w szkole również ta edukacja jest dobrze prowadzona i nawet najmłodsi wiedzą już, czym jest cukrzyca. Dla moich dzieci jest to część naszego wspólnego życia. Przykładowo, nawet gdy były sporo młodsze, zawsze pytały mnie na pewno mam przy sobie insulinę.

Co mogłaby pani poradzić osobom chorującym na cukrzycę? Jak dać im motywację i siłę do spełnienia swych marzeń pomimo przeciwności losu?

Sama cukrzyca już daje im siłę. Siłę do walki i dowód na to, że są w stanie poradzić sobie z tą ciężką chorobą. Bo sobie poradzą. Istotne jest też to, żeby podejść do niej na spokojnie – wszystko się da, można być aktywnym, pełnowartościowym człowiekiem z takimi samymi marzeniami. Nie warto z nich rezygnować. Jeśli nie możemy zmienić tego, że jesteśmy chorzy, sprawmy, byśmy wyciągnęli z niej coś dobrego dla siebie.

Next article