Aleksandra Podwórna
Od kilkunastu lat zmaga się z cukrzycą typu 1. W mediach społecznościowych dzieli się swoją codziennością, przełamuje tabu wokół choroby i inspiruje innych do prowadzenia aktywnego życia oraz realizowania swoich pasji.
Diagnoza nie musi oznaczać rezygnacji z marzeń ani wycofania się z aktywnego życia. Przykładem na to jest historia Oli, dla której cukrzyca stała się lekcją odpowiedzialności, a nie przeszkodą w realizacji celów.
Jak na co dzień łączysz aktywny tryb życia, pasje i dbanie o zdrowie przy cukrzycy?
Cukrzyca jest dużą częścią mojego życia i nie ukrywam, że czasami gra pierwsze skrzypce, ale nie pozwalam, żeby to ona decydowała o tym, co mogę robić. Mam dużo hobby i ciągle szukam nowych zajęć. Kiedyś malowałam obrazy gipsowe, ale ostatnio mój chłopak zaraził mnie pasją do rolnictwa i obecnie uczę się w szkole rolniczej. Realizuję swoje kolejne cele – jestem w trakcie robienia prawa jazdy na traktor.
Pompa insulinowa daje mi dużą swobodę i poczucie bezpieczeństwa, dzięki czemu mogę skupić się na tym, co chcę robić, zamiast ciągle myśleć o chorobie. Zdarzają się sytuacje, w których pompa wyświetli błąd – wtedy trzeba zachować spokój i wziąć sprawy w swoje ręce. Cukrzyca wymaga ode mnie odpowiedzialności, ale nie odbiera mi spontaniczności ani możliwości realizowania pasji.
Z jakimi wyzwaniami lub mitami najczęściej spotykasz się jako młoda osoba z tą diagnozą?
Największym wyzwaniem jest pokazanie innym, że cukrzyca nie oznacza rezygnacji z normalnego życia. Czasami ludzie patrzą na mnie przez pryzmat choroby i zakładają, że czegoś nie będę mogła zrobić. Oczywiście cukrzyca czasami komplikuje życie, zmienia bieg dnia i plany, ale zawsze staram się być przygotowana na nieoczekiwane sytuacje, by móc szybko zareagować.
Wyzwaniem jest też to, że cukrzycy po prostu nie widać – to cicha, ale poważna choroba. Ludzie często oceniają mnie „po okładce”. Skoro wyglądam zdrowo i uśmiecham się, zakładają, że choroba nie jest trudna. W mediach społecznościowych piszą mi czasem, że „nie wyglądam na cukrzyka” albo że „przesadzam”. To potrafi zranić, bo ktoś z zewnątrz widzi tylko fragment mojego życia. Nie widzi tego, ile razy w ciągu dnia muszę muszę myśleć o poziomie cukru, insulinie, jedzeniu i o tym, co robić, gdy coś pójdzie nie tak.
Co w codziennej rutynie daje ci największe poczucie swobody i bezpieczeństwa?
Zdecydowanie dużą rolę odgrywa pompa insulinowa. Nie muszę skupiać się np. na podawaniu korekt, kiedy mam hiperglikemię, ona robi to za mnie dzięki systemowi zamkniętej pętli. Dzięki niej mam poczucie, że nie jestem sama w tej chorobie.
Trzeba być jednak przygotowanym na sytuacje awaryjne. Dla mnie bezpieczeństwo to nie tylko technologia, ale przede wszystkim wiedza i świadomość własnego organizmu. Dużo daje mi to, że potrafię rozpoznać u siebie hipoglikemię – dzięki temu, nawet kiedy technologia czasem zawodzi, wiem, jak zareagować. To daje mi ogromne poczucie niezależności.
Jaką radę dałabyś młodym osobom, które słyszą diagnozę i boją się, że choroba pokrzyżuje ich plany?
Nie rezygnujcie z marzeń tylko dlatego, że pojawiła się cukrzyca. Diagnoza wymaga nowych zasad i odpowiedzialności, ale nie musi przekreślać planów. Gdybym uwierzyła, że przez chorobę czegoś nie mogę, nie robiłabym dziś rzeczy, które dają mi radość. Cukrzyca mnie nie zatrzymała i nie zatrzyma. Nauczyła mnie samodzielności i radzenia sobie wtedy, kiedy nie wszystko idzie zgodnie z planem. Nie pozwólcie, żeby choroba dyktowała wam, kim możecie być – to wy o tym decydujecie.