Związek cukrzycy i chorób serca jest bardzo ścisły. Pacjenci diabetologiczni są w wielkim stopniu narażeni na choroby serca i naczyń, a sama cukrzyca jest silnym czynnikiem ryzyka rozwoju miażdżycy, w tym miażdżycy tętnic wieńcowych, a w rezultacie choroby niedokrwiennej serca. O tym, jakie są powiązania tych dwóch poważnych chorób cywilizacyjnych i jaką odpowiedź na ten związek ma współczesna medycyna, rozmawiamy z Dyrektorami Warszawskich Warsztatów Kardiologii Interwencyjnej WCCI Warsaw – prof. Robertem Gilem oraz prof. Adamem Witkowskim.

Częste choroby towarzyszące

Chorzy na cukrzycę są bardziej zagrożeni chorobami naczyń, a szczególnie chorobami tętnic, również wieńcowych. Cukrzyca przyśpiesza proces miażdżycowy, tym samym ułatwia tworzenie się blaszki miażdżycowej w tętnicach wieńcowych, utrudniając przepływ krwi w naczyniach, które są odpowiedzialne za odżywianie mięśnia sercowego.

"Stąd wiemy, że u diabetyków zawały serca zdarzają się częściej niż u osób, które cukrzycy nie mają. W ramach cukrzycy rozwija się proces miażdżycowy w tętnicach wieńcowych, przyczyniający się do rozwoju choroby wieńcowej – głównej epidemii XXI wieku", tłumaczy profesor Gil.

Szybka diagnoza pomaga

Ogromne znaczenie, również w kontekście zniszczenia naczyń krwionośnych u pacjenta, ma to, jak szybko cukrzyca zostaje wykryta. Późne wykrycie wiąże się z tym, że nastąpiły już poważne powikłania naczyniowe, czego klasycznym objawem jest m.in. stopa cukrzycowa, a więc silne przyspieszenie miażdżycy w tętnicach obwodowych, w tętnicach dolnych, które niestety często w Polsce kończy się amputacją stopy lub całej kończyny.

"Wiemy, że chorzy z amputowanymi kończynami żyją kilkakrotnie krócej niż ci, którzy mogą tego uniknąć. Tak więc im wcześniej wykryjemy cukrzycę, tym jest większa szansa, by uniknąć bezpośrednich powikłań tej choroby, takich jak stopa cukrzycowa czy zawał serca", stwierdza prof. Adam Witkowski.

Większość pacjentów diabetologicznych nie ma początkowo ewidentnych symptomów choroby wieńcowej, co jest być dla nich śmiertelnym zagrożeniem. "Duża grupa cukrzyków nie ma klasycznych bólów dławicowych, które sygnalizują niedokrwienie i choroba wieńcowa potrafi przebiegać u nich w sposób niemy, a niestety pierwszą jej manifestacją zdarza się być dopiero zawał serca", mówi prof. Gil.

Duże prawdopodobieństwo zawału

Ponieważ uważa się, że 60 proc. lub nawet więcej chorych z cukrzycą będzie miało poważny epizod niedokrwienny – zawał serca lub udar mózgu – niezbędne jest nowe, interdyscyplinarne podejście do leczenia pacjenta, czyli współpraca między specjalistami kardiologami i diabetologami.

"U takich chorych nie możemy skupić się tylko na leczeniu miażdżycy czy choroby wieńcowej ani też na wykonywaniu tylko zabiegów rewaskularyzacyjnych, ale również równolegle musimy leczyć cukrzycę jako właśnie przyspieszacz miażdżycy w tętnicach wieńcowych. Tutaj niezbędne jest współdziałanie zarówno diabetologów, jak i kardiologów", wyjaśnia prof. Robert Gil.

"Kardiolodzy muszą wiedzieć, jak leczyć cukrzycę, co w programie specjalizacyjnym z tej dziedziny jest bardzo ściśle ujęte, ale tak samo diabetolodzy powinni wiedzieć, jakie objawy mogą świadczyć o tym, że choroba wieńcowa u diabetyków już się rozpoczęła", przekonuje prof. Witkowski.

Spojrzenie całościowe

Interdyscyplinarne podejście do chorób i wielokierunkowe, niewykluczające się leczenie pacjentów jest jednocześnie nowym spojrzeniem medycyny na choroby cywilizacyjne, jak i powrotem do źródeł. Chęć całościowego spojrzenia na pacjenta z powodu tak wielu powiązań i zależności między chorobami wydaje się być uzasadnione i słuszne w kontekście zapewnienia najlepszej i kompleksowej opieki dla pacjentów.

 

Artykuł powstał z okazji XX jubileuszowej edycji międzynarodowych Warsztatów Kardiologii Interwencyjnej WCCI Warsaw (www.wcci.pl).