Rok później w 1923 roku ten wyciąg z wysp trzustkowych zastosowano po raz pierwszy jako lek. Stanowiło to wielki przełom w rozwoju medycyny, a może i całej ludzkości.

Osoby z cukrzycą, które przed erą insuliny skazane były na nieuchronną śmierć w młodym wieku otrzymały lek, który ratował im życie.

Przez wiele lat insulinę do celów leczniczych otrzymywano przez jej izolację z trzustek zwierzęcych (wieprzowych i wołowych), jednak nie był to lek idealny. Powodował w organizmie ludzkim reakcję na obcogatunkowe białko. Naukowcy przez długie lata pracowali nad wyprodukowaniem insuliny identycznej z ludzką, która pozbawiona byłaby tych działań ubocznych. Dopiero w 1979 roku zdobyczne inżynierii genetycznej pozwoliły na wprowadzenie ludzkiego genu insuliny do materiału genetycznego bakterii czy drożdży. I tak drożdże piekarskie czy powszechna bakteria pałeczka okrężnicy (E. coli) zostały wykorzystane do przemysłowej produkcji insuliny identycznej z ludzką. Na początku lat 90. ubiegłego stulecia, mimo pamiętnego kryzysu w ówczesnej Polsce, nasi pacjenci mieli szansę skorzystać z dobrodziejstw tej ludzkiej insuliny. Byłą ona refundowana i lekarze bez większych ograniczeń stosowali preparaty insuliny u swoich pacjentów.

Droga ku doskonaleniu

Mimo znacznego postępu w zakresie insulinoterapii, w dalszym ciągu brakowało idealnego preparatu insuliny, a właściwie dwóch rodzajów preparatu. Zasada insulinoterapii to naśladowanie naturalnego rytmu wydzielania insuliny w organizmie, na który składa się faza stała, przez cały czas utrzymującego się określonego stężenia insuliny w warunkach międzyposiłkowych oraz faza szybkiego, intensywnego i stosunkowo krótkiego wydzielania dużych ilości insuliny w odpowiedzi na przyjęty posiłek. W związku z potrzebą wytworzenia 2 rodzajów preparatów insulin spełniających te oczekiwania, tak zmodyfikowano cząsteczki ludzkiej insuliny, że uzyskano 2 rodzaje preparatów zwanych analogami insuliny: preparaty krótko i szybkodziałające, naśladujące poposiłkowe wydzielanie insuliny oraz analogi insuliny długodziałające, zapewniające stałe stężenie insuliny i przez całą dobę kontrolujące stężenie glukozy w okresie między posiłkami.

Pierwsze analogi insulin krótkodziałające pojawiły się w 1996 roku, a w roku 2000 na rynku pojawił się pierwszy analog długodziałający – glargina (kolejny preparat – detemir w 2005 roku). Preparaty analogów insuliny są obecnie podstawowym sposobem insulinoterapii w krajach rozwiniętych.

Dostępność terapii

Polscy pacjenci z cukrzycą doczekali się refundacji analogów insuliny długodziałających dopiero po 12 latach ich powszechnej obecności na rynku. Stosowanie analogów długodziałających insuliny cechuje bezpieczeństwo oraz wygoda stosowania. Poza tym ich stosowanie nie sprzyja przyrostowi masy ciała, co jest o tyle istotne, że większość pacjentów z cukrzycą ma już nadwagę lub otyłość. Preparaty te są wygodne do stosowania dla pacjenta i zwiększają komfort życia oraz zadowolenie z leczenia. Środowisko diabetologiczne w Polsce z radością przyjęło umieszczenie tej grupy preparatów insuliny na listach refundacyjnych, nawet mimo znacznie ograniczonych wskazań refundacyjnych. Powinno to zwiększyć ich dostępność szczególnie dla pacjentów z cukrzycą typu 1, w leczeniu której stosowanie analogów długodziałających jest obecnie standardem. Z korzyści płynących ze stosowania tych preparatów powinna skorzystać też spora grupa pacjentów z cukrzycą typu 2, jednak odpłatność po refundacji wynosząca około 80 PLN za miesięczną kurację, stanowi barierę dla sporej grupy pacjentów. Prace nad nowymi preparatami długodziałających analogów insulin są bardzo zaawansowane i w niedalekiej przyszłości oczekujemy pojawienia się na rynku nowych preparatów do wstrzykiwania raz na kilka dni, jeszcze bezpieczniejszych i wygodniejszych w stosowaniu.

Ewolucja podawania leku

Leczenie insuliną wiąże się z koniecznością podawania leku podskórnie, drogą wstrzyknięć, ale współczesny pacjent z cukrzycą zapomniał już o strzykawce i igle. W 1981 roku opracowano pierwszy osobisty wstrzykiwacz insuliny, który ze względu na podobieństwo do pióra wiecznego, pospolicie zwany jest penem. Obecnie są dostępne preparaty we wstrzykiwaczach jednorazowych, które po wykorzystaniu zawartej w nich insuliny należy wyrzucić – to znacznie ułatwia prowadzenie terapii insuliną, nie wymaga bowiem wymiany ampułek z insuliną, które przypominają naboje do wiecznego pióra. Postęp w dziedzinie sposobów podawania insuliny doprowadził do tego, że strach przed zastrzykiem jest już zjawiskiem bardzo rzadkim i łatwym do przełamania. Jednak dla tych pacjentów, którzy uparcie boją się częstych podskórnych zastrzyków, naukowcy próbują opracować inne metody podawania insuliny, np. drogą inhalacji, sprayu do stosowania na śluzówki jamy ustnej, a także w specjalnych kapsułkach, które mogłyby być podawane doustnie. Takie preparaty w sprayu czy inhalatorach wprawdzie nie zapewniają tak precyzyjnego dawkowania jak iniekcje ale są już stosowane.

Czy przyszłością insulinoterapii okaże się tak zwana sztuczna trzustka czyli zminiaturyzowana pompa podająca podskórnie insulinę (a może również hormon działający do niej przeciwstawnie – glukagon) z prędkością podyktowaną aktualnym stężeniem glukozy we krwi, pokażą najbliższe lata.