Droga Czytelniczko lub drogi Czytelniku – jeżeli masz ponad 60 lat, to w Twojej grupie wiekowej co czwarta osoba w Polsce ma cukrzycę, a jeżeli jesteś otyły, a tkanka tłuszczowa głownie gromadzi się w Twoim brzuchu, prowadzisz siedzący tryb życia, masz nadciśnienie tętnicze i ktoś z Twojej rodziny zachorował na cukrzycę – oznacza to, że masz jedną na trzy szanse, iż w ciągu swojego życia też dostaniesz cukrzycy. Wystarczy? To jest powód, dla którego znów czytasz o drugiej najczęstszej chorobie przewlekłej w naszym kraju. Według najnowszych danych na cukrzycę leczonych jest ok. 2,2 mln Polek i Polaków, a kilkaset tysięcy nie wie, że cierpi na tę chorobę. Jak to możliwe? Bo cukrzyca nie boli aż nie wywoła poważnych powikłań. Sama zwiększona ilość glukozy we krwi nie wywołuje żadnych dolegliwości, ale niszczy naczynia krwionośne od środka i ich wnętrze zaczyna wyglądać tak jak mocno pordzewiałych rur. Na takiej nierównej powierzchni naczynia bardzo łatwo zaczynają osadzać się krwinki i naczynie się zatyka prowadząc do zawału serca lub udaru mózgu lub niedokrwienia kończyn. Czasem też takie naczynie krwionośne, zwłaszcza gdy jest małe i ma cienką ścianę – pęka i wówczas dochodzi do wylewu krwi, na przykład do wnętrza gałki ocznej. Wtedy cukrzycy już nikt nie przeoczy – ale też wtedy często już jest za późno na uratowanie danego narządu, a nawet życia.

Skąd tyle tej cukrzycy?

Cóż, jest to choroba naszych dostatnich czasów. Nadmiar jedzenia, który spożywamy, prowadzi do otyłości, komórki osoby otyłej obładowane tłuszczem nie potrzebują już więcej energii, więc glukoza – najdoskonalsze źródło energii jakie może się trafić naszemu organizmowi – gromadzi się we krwi i właśnie niszczy naczynia. Im więcej otyłości, tym więcej cukrzycy – a więc walka z cukrzycą musi polegać także na zapobieganiu otyłości. To w naszym kraju jak na razie niezbyt się udaje.

Dzisiaj zatem chorych na cukrzycę jest wokół nas bardzo wielu. Chorują prezydenci, aktorzy, pisarze, muzycy, lekarze, księża, osoby znane i zupełnie anonimowe. Rozejrzyjmy się wokół naszych rodzin, sąsiadów, współpracowników – jeśli wśród nich nie będzie nikogo chorego na cukrzycę, to znaczy, że chyba ktoś jest nieświadomy jej istnienia. Wtedy zapytajmy – a kiedy ostatnio mierzyłaś/eś sobie cukier? Po 45. roku życia każdy powinien zbadać sobie cukier co najmniej raz na 3 lata, a jeżeli ma wymienione na początku tego tekstu czynniki ryzyka – to raz w roku. Droga Czytelniczko, drogi Czytelniku – jeśli właśnie uświadomiłeś sobie, że Twój cukier we krwi dawno nie był mierzony – zrób to czym prędzej.

Powikłaniom można zapobiegać

Cukrzyca – podobnie jak np. rak – wcześnie wykryta nie musi powodować żadnego spustoszenia w organizmie. Wcześnie podjęte leczenie, przestrzeganie kilku prostych zasad dotyczących żywienia i aktywności fizycznej przynoszą znakomite efekty. Widzimy coraz więcej pacjentów chorujących na cukrzycę od ponad 20 lat i nie mających żadnych przewlekłych powikłań. Cukrzyca nie musi być ani stygmatem, ani nie musi ograniczać naszej aktywności – czy to w życiu osobistym, zawodowym czy społecznym. Warunek jest jeden – jak w onkologii – trzeba ją wykryć jak najwcześniej. Pod jednym tylko względem cukrzyca jest gorsza od raka. Z raka bowiem można być wyleczonym (w rzeczywistości taki dobry los spotyka obecnie większość osób z rakiem), a z cukrzycy – nie. To dlaczego cukrzycy nie boimy aż tak jak nowotworów? Bo nie zabija tak od razu? Bo nie boli? Bo pacjent z cukrzycą – otyły, jowialny, lubiący jeść i pić – w ogóle nie pasuje do stereotypu człowieka chorego? Nie dajmy się zwieść pozorom – cukrzyca jest straszną chorobą, krępującą umysł człowieka chorego, a z czasem i jego ciało. Można jej jednak zapobiec, można ją zahamować. A zatem – do dzieła czyli zapraszam do lektury!