Chodzi tu o leki inkretynowe, które obecnie 
w Unii Europejskiej są stosowane powszechnie, a u nas – pomimo pozytywnej opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych – nie są refundowane przez NFZ. To cenna grupa leków. Po ich zażyciu organizm pacjenta „myśli”, że jest po posiłku. 
A więc maleje łaknienie i wydzielana jest insulina w dawce dostosowanej dokładnie do stężenia glukozy we krwi, a nie w nadmiarze – dlatego stosowanie ich nie wiąże się z ryzykiem niedocukrzeń.

Dobry poziom wiedzy

Nie można też mieć większych zastrzeżeń do wiedzy diabetologów 
i możliwości korzystania z porad tej grupy specjalistów. Chociaż zgodne 
z prawdą jest i to, że w niektórych województwach Polski (ściana wschodnia, lubuskie), gdzie jest za mało diabetologów, dostęp do lekarzy jest trudniejszy. Wspomniałem o braku leków inkretynowych, ale nie można narzekać na dostępność do innych grup leków oraz coraz lepszą intensywność leczenia cukrzycy.

Piętą achillesową jest codzienna opieka nad pacjentami. W naszym kraju wciąż brakuje pielęgniarek diabetologicznych, które spełniają niezwykle ważną rolę w prowadzeniu pacjentów – ich udział w leczeniu cukrzycy w krajach UE jest bardzo znaczny.

Grzechy i grzeszki

Cukrzyca typu 2 jest konsekwencją nadwagi. Prawidłowe leczenie choroby składa się z dwóch elementów – leczenia niefarmakologicznego oraz farmakologicznego. Zadaniem lekarza jest dobranie pacjentowi 
odpowiednich leków. Ale równie ważne jest zachowanie samego chorego. Podstawowym zadaniem pacjenta jest bowiem modyfikacja diety oraz odpowiednio intensywny wysiłek fizyczny, który ułatwia spalanie glukozy. Gros chorych to ludzie po 50. roku życia, którym zazwyczaj bardzo trudno zmienić dotychczasowe nawyki żywieniowe oraz sposób życia. Gdy zalecamy istotne ograniczenie spożycia cukrów prostych, 95 proc. chorych ma z tym poważny problem. Ale nie nazywałbym tego błędem czy „grzechem”. Taka jest natura tej choroby.

Stan przedcukrzycowy

W Polsce nie ma formalnych możliwości stosowania odpowiednich leków na etapie stanu przedcukrzycowego, czyli wtedy, gdy poziom cukru we krwi jest podwyższony, ale nie na tyle, aby rozpoznać cukrzycę. Żaden z leków, który mógłby być podany chorym ze stanem przedcukrzycowym nie jest zarejestrowany z takim wskazaniem, a więc nie może być refundowany przez NFZ. A warto tu dodać, że osób ze stanem przedcukrzycowym jest prawie tyle samo co chorych na cukrzycę typu 2, czyli 2,5 miliona osób.

Badania naukowe dowodzą, że najskuteczniejszą metodą walki 
z podwyższonym poziomem glukozy we krwi jest zmiana trybu życia. U większości osób zagrożonych cukrzycą wystarczy codzienny, intensywny spacer (intensywny, czyli do zadyszki), ograniczenie kalorii (większe znaczenie ma to, ile chory je, a mniej to, co je), aby powstrzymać lub zapobiec rozwojowi choroby. Osoby, u których rozpoznano stan przedcukrzycowy, a które przestrzegają tych dwóch zasad pozostają 
w grupie ryzyka, ale choroba nie
musi się u nich rozwinąć. Warto 
pamiętać, że odpowiednia dieta 
i wysiłek fizyczny może nas ochronić przed cukrzycą typu 2.

Nie tylko insulina

Chorym z cukrzycą typu 2, którzy mają bardzo wysoki poziom cukru we krwi na początku terapii podaje się insulinę, aby obniżyć stężenie glukozy. Gdy sytuacja się unormuje, zazwyczaj odstawiamy insulinę, a chory przyjmuje tabletki. Taka terapia może być skuteczna nawet przez 10 lat. Natomiast istotą cukrzycy typu 2 jest to, że organizm  – już produkujący za mało insuliny – wytwarza jej coraz mniej. 
Gdy pacjent tyje, szybciej brakuje insuliny w jego organizmie. I odwrotnie – gdy chudnie, zapotrzebowanie na insulinę jest mniejsze. Po kilku, kilkunastu latach choroby zwykle jednak niezbędne jest stosowanie insuliny, gdyż organizm wytwarza jej bardzo mało.