Pani Lucyna, emerytowana nauczycielka wychowania fizycznego

 

Początek choroby

Wszystko zaczęło się od nadciśnienia tętniczego. Dziewiętnaście lat temu po śmierci bliskiej osoby, zaczęłam mieć problemy z ciśnieniem. Po wizycie u specjalisty, od razu dostałam leki, które brałam przez dwa kolejne lata. Po tym czasie, pojawiły się dodatkowe dolegliwości. Lekarz rodzinny wykonał u mnie badanie krzywej cukrowe, po której od razu została u mnie zdiagnozowana cukrzyca. Pani doktor również wskazała powiązanie pomiędzy dwoma chorobami znając również moją sytuację. Całe życie uprawiając aktywność fizyczną – uczyłam dzieci wychowania fizycznego, nie spodziewałam się, że to akurat mnie dotknie taka choroba.

Posiłki

Zaczęły się sytuacje, w których każdy posiłek miał znaczenie, a ja zdałam sobie sprawę z tego, że muszę dowiedzieć się jak mój organizm działa. Podczas oczekiwania na wizytę u endokrynologa, znalazłam materiały dla diabetyków. Pierwsza książka dotyczyła zdrowego odżywiania u cukrzyków. Ze względu na dietę, nauczyłam się robić zupy, zaczęłam interesować się przepisami dla diabetyków. Gotując dla rodziny, musiałam znaleźć czas na swoje ‘inne’ posiłki. Zaczęło się przyrządzanie na parze, wykluczyłam mięso wieprzowe i smażone kotlety. Od tego czasu zbieram książki o cukrzycy. Każdego dnia zapisuję już nie tylko ciśnienie, ale również towarzyszy mi glukometr wraz z kontrolą cukru. Dużym wyzwaniem była dla mnie nauka niepodjadania, zajęło mi to dwa miesiące. Początkowo, przekąski zastępowały nieduże kawałki marchwi czy jabłka, a w dalszym czasie, całkiem udało mi się wykluczyć sięganie po coś do zjedzenia między zaplanowanymi posiłkami. Nauczyłam się też czytać etykiety i zwracać uwagę na składy produktów – wybierając najlepszą jakość. Dzięki literaturze specjalistycznej poszerzyłam podstawową wiedzę, zaczęłam spożywać pięć posiłków dziennie. Staram się pilnować, aby cukry proste stanowiły 90% posiłku, aminokwasy do 5%, sole mineralne do 4%, kwasy tłuszczowe 1% i witaminy poniżej 1%. Jedyny pokarm spełniający te kryteria to owoce i warzywa. Nauczyłam się tak jeść, aby utrzymywać cukier na poziomie 120, biorąc pod uwagę fakt, skończyłam już 70 lat. Czasami zdarza mi się mieć cukier 110, chociaż raz mając 98 skakałam z radości!

Uświadomiłam sobie też, że przy aktywności fizycznej – jeżdżąc na rowerze stacjonarnym i spacerując na dystansie dwóch kilometrów, bez dodatkowego posiłku, dotyka mnie hipoglikemia, ponieważ ruch zwiększa zapotrzebowanie na pokarm. Objawia się to nagłym pogorszeniem samopoczucia, drżeniem łydek, „lękiem” w całym ciele. Dla bezpieczeństwa dostałam od rodziny opaskę na rękę z napisem „Choruję na cukrzycę”, aby w razie wypadku inni wiedzieli o mojej chorobie. Zawsze mam ją na ręku, a w torebce coś słodkiego na wypadek spadku cukru.

Świadomość

Najważniejsze w moim przypadku było uświadomienie sobie, że mam cukrzycę typu II. Jestem na tabletkach od kilkunastu lat i ważne dla mnie było to, że lekarz pierwszego kontaktu mobilizował mnie do regularnych badań. Moja lekarka zawsze jest uśmiechnięta, serdeczna, rozwiewa moje wątpliwości oraz ma dużą cierpliwość do każdego pacjenta, co ułatwia zrozumienie choroby jak i mobilizuje do dbania o siebie.